Baśniowe listopadowe Izerskie
11 grudnia 2020
Izerska zima w ostatnich latach jest dość kapryśna i choć góry te znane są z surowego klimatu, to w listopadzie i na początku grudnia śnieg pada, kiedy chce i za nic nie chce współpracować z moimi planami wyjść w góry. Jednak muszę przyznać, że każda inna pogoda niż normalna, w Izerbejdżanie stwarza widowisko wręcz baśniowe. Zapraszam na śnieżno-mglistą wędrówkę między Świeradowem, Jakuszycami a Chatką Górzystów. Jak zawsze z przygodami! Na wstępie przyznam się Wam do pewnej przemiany, której d
Koniki polskie, wygasłe wulkany i Szkot muzyk
29 października 2020
I’m still standing – jeszcze stoję – jak śpiewał Elton John. Wiem, że dawno nic nie pisałem, ale uroczyście oświadczam, że żyję. Jedynie nie było okazji do podzielenia się ciekawszymi wydarzeniami z okolicy. Tym razem żądny przygód fotograf spod Gryfowa dostał informację, że w pewien jesienny weekend do Stankowic (wsi przed Czochą) przyjedzie jego ulubiona ekipa koniarek i koniarzy z Wrocławia. Dwa dni podróżowali po Izerbejdżanie, próbowali lokalnej kuchni, ogrzewali się przy kominku i przy cie
"Wszyscy święci balują w niebie" nad Chatką Górzystów
5 września 2020
Kontynuując tropy Budki Suflera w tytułach wpisów, tym razem zabiorę Was w samotną wędrówkę na Halę (Łąkę) Izerską i opowiem o rzeczach magicznych z pogranicza jawy i snu. O ile dojście do Chatki Górzystów jeszcze przed zapadnięciem zmroku jest rzeczą normalną, o tyle powrót w ciemnościach, w pojedynkę to walka wyobraźni z rozsądkiem. Ciekawi nowych przygód Izerskiego Włóczykija? A nocne wyjścia do Chatki zawsze kończą się przygodami – zapewniam i zapraszam… Oszczędzę Wam opisu dojścia do Chatk
"Bo do Chatki trzeba dwojga"
29 sierpnia 2020
Koloryzując tytuł przeboju jednej z legendarnych polskich grup muzycznych – to prawda, do Chatki Górzystów najlepiej iść z kimś lub z małą grupą znajomych. Samotne nocne wędrówki po górach nie są czymś niebezpiecznym, ale człowiek ma wyobraźnię i umysł, co w pojedynkę zastępuje rozmowę z towarzyszem podróży i to jest niebezpieczne…ale o tym innym razem. Dzisiaj opowiem Wam o sierpniowej nocy pod Chatką z Agatką. W drogę! Weekend 8-9 sierpnia 2020 r. był poświęcony temu, by mojej serdecznej znaj
Po wycieczce z nim powstał Izerski Włóczykij - wspomnienie Czarka...
7 lipca 2020
7.07.2020 – te siódemki były tylko pozornie szczęśliwe. Chwila po południu. Dzień w pracy, jak każdy, w lwóweckim starostwie powiatowym. Widzę znajomą, panią M. Wychodzi z budynku. Po chwili odwraca się, nachyla w moją stronę i cichym, pełnym żalu głosem pyta, czy wiem już, że mój kolega zmarł. Skonsternowany pytam o szczegóły. No znałeś chyba Czarka, to Twój kolega, prawda? Dziś odszedł. Nogi zmiękły mi momentalnie, a oczy zalała fala goryczy. Głos stanął w gardle z szoku. Czarek Grzelczak, mó
Mroczne i tajemnicze Góry Izerskie
12 czerwca 2020
Wychodzę z założenia, że im więcej w górach dzikości i tajemniczości, tym lepiej dla nich i tym więcej doznań dla istot ludzkich w górach przebywających. Szczerze powiedziawszy – znudziło mi się chodzenie po górach pełnych słońca i tłumów ludzi, to po prostu przestało smakować. A przecież piękno gór polega na kontakcie z naturą i na możliwości skonfrontowania się z górską nieprzewidywalną aurą. W drogę! Boże Ciało, długi weekend i Góry Izerskie. Ten zestaw pasuje do siebie? Z pozoru tak. Nie bę
Kufel, Mała M. i koniki polskie
2 czerwca 2020
Izerbejdżan, jak zwykliśmy mawiać na te cudowne i różnorodne przestrzenie, zawiera w swoich granicach wiele miejsc wartych uwagi fotografa. Są jednak takie lokalizacje, w których mam szczególne upodobanie (to samo mówią o sobie okoliczni mieszkańcy). Jedną z nich jest gierczyński Kufel. Najpierw jednak zgaszę iskrę w oku piwosza. Kufel to wzgórze, które ma w sobie wszystko: od genialnej panoramy Pogórza Izerskiego przez górskie łąki po alejki drzew, wytyczane dawnymi górniczymi ścieżkami. Właśni
Urodzinowe refleksje Włóczykija
22 maja 2020
Piątkowy wieczór, 22 maja 2020 r. Za oknem jeszcze jasno, czuć tę smugę wiatru pachnącą łąkowym listowiem. Sąsiadka sarna, jak zawsze o 20.30 skubie trawę na łące pod domem. Z krzaków dochodzi zgrzyt-śpiew bażantów. Na uszach mam słuchawki i leci to, na co akurat mam nastrój. Boys of summer – piosenka z nagrodą Grammy z 1984 r. Kawałek o letnich przyjemnych wspomnieniach. W tym tonie też będzie ten post-urodzinowy wpis. Tydzień temu skończyłem 25 lat i pora na garść tego, czego mnie życie uczy i
Rozgwieżdżone niebo nad Pogórzem Izerskim
6 maja 2020
Dolnośląska prowincja, daleko od większych miast. Jest już po północy. Kwitnący rzepak, coraz większe liście na drzewach, kilka świateł w sąsiednich wioskach i szczekanie psów, które czują buszujące w zbożu sarny. Nie ma żywej duszy. O tej porze roku w szczerym polu chłód daje się jeszcze we znaki. Jednak w obliczu tego, co nad głową – wszystkie te drobiazgi wydają się być tylko przyjemnym dodatkiem, który uatrakcyjni nam podziwianie tego luksusu, jakim jest rozgwieżdżone nocne niebo nad Pogórz
#7 Róża niejedno ma imię - Dzikie Róże w Janicach
28 kwietnia 2020
Cykl rozmów z Pogórza Izerskiego, dotyczących funkcjonowania ludzi i ich zajęć w trakcie pandemii koronawirusa, dobiega końca. Niech więc prawdziwym deserem będzie opowieść Magdy z Dzikich Róż w Janicach, która jest żywym dowodem na to, że marzenia się nie spełniają – marzenia się spełnia. Dowodem na to, że być może nasze losy są w pewien sposób z góry ukartowane, tylko dowiadujemy się o tym niespodziewanie, w kolejnym dniu naszego życia. Dzikie Róże to opowieść o ludziach bezgranicznie oddanych
#6 Góralki miłość do alpak i Proszówki
26 kwietnia 2020
Myślę, że to już przedostatni wpis z cyklu izerskimi śladami koronawirusa, gdzie zaglądam do lokalnych przedsiębiorców, rzemieślników, pytam o to, czym się zajmują i czy mocno odczuwają skutki pandemii. Tym razem najbardziej oddaliłem się od Gór Izerskich, bo zajrzałem do Justyny i Szymona, którzy w Proszówce pod Gryfowem Śląskim prowadzą hodowlę niecodziennych w tych stronach zwierzątek, zwanych alpakami. Justyna opowie, jakie koleje losu przygnały ją do Proszówki z południa Polski, podzieli si
#5 Proszowa i "historia pewnej łopaty"
25 kwietnia 2020
W kolejnym odcinku izerskiego cyklu śladami koronawirusa zaglądam do Proszowej, małej wsi na Pogórzu Izerskim, wciśniętej między masyw góry Tłoczyny a kopalnie bazaltu. Tutaj swoje cztery kąty po latach tułaczki w korporacjach odnalazł Sławek, który opowie co go przyciągnęło w Góry Izerskie i opowie „bajkę o łopacie”. Zapraszam. Hej Sławku, „kim jesteśmy, dokąd zmierzamy”? Cześć, nazywam się Sławek Malicki, dobijam do pięćdziesiątki i pochodzę z Wrocławia. Dużą część dotychczasowego życia spęd
#4 Miłość do Przecznicy...od pierwszego Sylwestra
19 kwietnia 2020
W czwartej części izerskich wirtualnych spotkań w dobie koronawirusa zabiorę Was do jednej z wielu uroczych wiosek na Pogórzu Izerskim – Przecznicy, gdzie namacalnie możecie doświadczyć szeroko pojętego rękodzieła i ceramiki. Opowie Wam o tym Agnieszka, dla której przecznicki magnes był silniejszy, niż dotychczasowe życie w Łodzi. Opowie również o niesamowitych okolicznościach odnalezienia swojego miejsca na ziemi w tej wsi oraz podzieli się z Wami swoimi przemyśleniami związanymi z koronawiruse
#3 Świeradowska foto-optymistka
17 kwietnia 2020
W trzeciej części mojego cyklu „śladami koronawirusa w Górach Izerskich” zabiorę Was przed obiektyw mojej znajomej po fachu, Natalii Jarczewskiej, rodem ze Świeradowa, która na co dzień wykonuje m.in. intrygujące portrety w izerskich leśnych zakątkach (i chyba ze względu na te fascynujące zdjęcia z wiankami na głowie kilka miesięcy temu natrafiłem na nią na Instagramie). Czy w branży szeroko pojętej sztuki wirus również odcisnął swoje piętno? Czy można (a może bardziej) czy należy być dzisiaj o
#2 A po wirusie napijemy się kawy w starej kuźni
15 kwietnia 2020
W drugim odcinku izerskiej wędrówki śladami koronawirusa zajrzałem do „Ptaśnika” w Pobiednej, niedaleko Świeradowa. Od kilku lat można tam spotkać Magdę i Marka z dziećmi, którzy postanowili tchnąć cząstkę siebie w stary wiejski dom, który jeszcze kilkadziesiąt lat temu pełen był dźwięków kucia podków. Dzisiaj, choć jeszcze ciągle w szeroko pojętej renowacji, to od wiekowych podłóg po mocarny drewniany strop czuć zapach świeżo parzonej kawy…a czy czuć skutki wirusowej pandemii? Jak to się stało